piątek, 31 stycznia 2020

RZESZÓW - Konfitura

No to teraz z innej lokalizacji. Nie będę się ograniczać tylko do Warszawy...

Rzeszów - weekendowa przygoda i oczywiście knajpa na pierwszy rzut.

Nie powiem, że sama nazwa nie skłoniła mnie do zajrzenia do środka. Miejsce ciekawe. Wejście na rogu budynku, po schodkach, od rynku - zaczyna się świetnie. A w środku? Naprawdę można się zachwycić - lekko nowoczesny klimat sprawia, że małe miejsce nabiera większej przestrzeni. Czystość to zdecydowanie drugi atut. Jasne meble sprawiają, że czujesz się jak na obiedzie u mamy,
a rozstawione w różnych miejscach świeczki i lampeczki dodają bardziej romantycznego wymiaru. 
Gusta są różne, jednak jeśli miałabym wybierać w wystroju zakładając własną restaurację, ta byłaby mi wzorcem.

Idąc dalej...

Obsługa. Może od tego zacznę, bo w porównaniu do knajp w Warszawie, mam wrażenie, że Rzeszów jest bardziej gościnny. 
Kelnerki czytają w myślach. Podchodzą nienachalnie, wręcz ich prawie nie widać mimo iż lokal jest mały. Czas w miejscu jakby zwolnił. Nikt się nie spieszy, kucharz w sumie też nie :p. Na jedzenie trzeba poczekać, ale warto! Świeżość i pasja. Nie jest jak z taśmy produkcyjnej. Jedząc burgera czy kurczaka nie masz wrażenia, że ktoś popędzał go elektryczną rózgą (i mięso i kucharza). Nie próbowałam wszystkich potraw, choć już po skosztowaniu jednej lokal wbija się na listę "tak, kiedyś tu wrócę". 

Napoje? Woda smakuje jak wszędzie, podane jak wszędzie :p
Alkoholi nie próbowałam :D

Jeśli chodzi o ceny...
Trudno mówić o kosztach kiedy na co dzień mieszka się w Warszawie i wokół wszystko jest drogie. Mimo to uważam, że jest to przyzwoita knajpa za przyzwoitą cenę. Menu nie jest obszerne co idzie na plus dla knajpy - lepiej robić dobrze kilka potraw niż mieć ich od groma i żadnej nie robić należycie!


Ponoć mają dobre śniadania. Muszę tam skoczyć ponownie, żeby to sprawdzić!


Podsumowując:
Jedzenie: 4/5
Atmosfera: 4,5/5
Obsługa: 5/5
Lokalizacja: 5/5
Ceny: 4/5
Parking: 4/5
Godziny otwarcia: 4,5/5
Lokal dla rodzin z dziećmi: 4,5/5 - niewielki, wręcz symboliczny kącik dla małych dzieci ale jest!



Dane knajpy: ul. ; tel: 



WARSZAWA - Jeff's Mokotów

Szaleństwo na dzień dobry.

Nie ma to jak wejść do knajpy przytłoczonej amerykańskim stylem, który rozsadza pomieszczenia, powietrze wydaje się być zamglone, a światła tworzą klimat rodem z filmów. Żeby zachować wyjątkowość proponuję przychodzić po zmroku - światło słoneczne trochę psuje efekt.

Na drugi rzut: kelnerki. Ooo tak! Szanowni miłośnicy kobiecego piękna, oto miejsce gdzie najładniejsze polskie dziewczyny przychodzą sobie dorobić do czynszu i zasuwają w czym? W szortach.       
B-A-R-D-Z-O    
K-R-Ó-T-K-I-C-H   
szortach!


Także jeśli jeszcze nie jesteście przekonani to czytajcie dalej.


Żarło? Dobre. W skali 0-5 daje mocną 4. Burgery nie mieszczą się w buzi, w smaku są jak najbardziej domowe, mięso przysmażyć można na życzenie, zielenina świeża i nic nie opada smętnie na talerzu. Pierś kurczaka z grilla soczysta - widać, że kucharze trzymają ręce na pulsie i nie oglądają Netflixa podczas pichcenia.
Reszta? Reszta bez zmian. Nie jest to tania knajpa, raczej przeciętna a alkohole mnie osobiście ceną odstraszają.

Kto zajrzał tam w weekend lub okresie studenckich sesji bądź wakacji, ten wie, że z miejscem ciężko, a z informacji jaką uzyskałam telefonicznie, rezerwacje nie są dokonywane.


Na co bym poleciła miejsce?
Wyjście ze znajomymi, popijawę, wieczór kawalerski, uczczenie zdanej sesji lub na poprawę  humoru. Miejsce dobrze wpływa na samopoczucie jak i na ubytki w portfelu.

Kolejnym plusem jest to, że mieści się obok parku, komunikacja jest całkiem spoko a obok znajduje się dość spory parking.


Możecie ruszać.

Podsumowując:
Jedzenie: 4/5
Atmosfera: 4,5/5
Obsługa: 5/5
Lokalizacja: 4/5 (ul. Żwirki i Wigury 32 - Warszawa)
Ceny: 3,5/5
Parking: 4/5
Godziny otwarcia: 5/5
Lokal dla rodzin z dziećmi: 2/5




Dane knajpy: ul. Żwirki i Wigury 32 - 02-109 Warszawa; tel:




po co? dlaczego?

Witajcie na moim blogu (kolejnym).


Ten jednak ma inny charakter. Posłuży mi poniekąd jako pamiętnik, ponieważ mam zamiar zapisywać tu wszystkie miejsca jakie odwiedziłam - ZWŁASZCZA - knajpy...
Mhm... to świetny pomysł, wiem. A najlepsze, że postaram się nie szczędzić w słowach.

Skąd ta wizja?

Właśnie siedząc w internecie i szukając knajpy na spotkanie ze znajomymi, zdałam sobie sprawę, że żaden opis mi nie odpowiada, a grzebanie w opiniach na Google za bardzo mnie frustruje. 
Dlatego też, za każdym razem kiedy odwiedzę jakieś miejsce, postaram się zrobić dość obszerny wpis dla takich osób jak ja, które lubią czytać, odwiedzając różne miejsca zwracają uwagę na najmniejsze detale i na podstawie właśnie tych szczegółów wybierają takie, do którego lubią wracać.

Także plan jest prosty:
wyjść, zjeść, zwiedzić, pomacać, zajrzeć do toalety, wrócić do domu i klepnąć posta!

Banalne!

Kto wie... może kiedyś przyłączę się do zrzeszenia krytyków? 

hyhy...

Podejdźmy na luzie do czytania, a do zwiedzania bez ceregieli ;p